Muzyka: Chef
Mastering: Henry Tod
Label: nielegal, Poznań (2006)
To nie jest pierwsza płyta, na której słaby producent bierze mc z całego świata. Nużące, marudne sample z gatunku tych, po jakie chętnie sięgał Volt na pierwszych składankach, do tego kuriozalne (wytłumione, z bezsensownym pogłosem albo przebasowane jak w "StepForth") perkusje plus szumy i trzaski, żeby jakoś zatuszować bezduszność całości. Na pozbawione pomysłu, fatalnie brzmiące podkłady trafiają często spięci, nie odnajdujący się nawijacze, spośród których wyróżnia się jedynie Amerykanin Effect (dobre flow, fajnie złożone wersy, czekam na płytę z HoldCutem). Nie wszystkich rozumiem (również dzięki jakości miksu wokalu), ale jeśli tekstowo są na poziomie obecnych na "prawdziwym mixtapie" (a gdzie skrecze, cuty, blendy itd.?) Polaków i ich telenowelowego liryzmu, może i lepiej. Autor płyty może być zadowolony tylko z poligrafii.
Flint (CS) (
Ślizg nr 04/124, kwiecień 2006)