Muzyka: Deep & Bobik
Mastering: Tabb
Label: UMC Records, Poznań (2006)
Ocena:3,5/6
Skąd dość dobra ocena? Ano, Deep ma w sobie gniew, ogień, pasję, która przykuwa do głośnika nawet po kilku przesłuchaniach. To jeden z raperów budujących swój odrębny świat i wpędzający do niego słuchacza za pomocą nieregularnego, zmiennego pod względem tempa flow. Razem z dużą dawką melancholii w solidnych, samplowanych beatach tworzy to płytę niezłą na noc, niezłą na dzień, ale najlepszą na zmierzch. Czemu więc nie wyżej? Bo Bobik jest zagubiony i na tle partnera wypada nie tyle blado, co szaro. Jest do jego świata dosztukowany i mimo paru niezłych wejść, mało wyrazisty. Poezja jest jednak indywidualna. Co do niej, to twórcy jakby przestraszyli się tego słowa i starali się nagrać kilka kawałków, by upchnąć album w typowo hip-hopowe ramy. Obok rzeczy oryginalnych, mamy więc też skrajnie oczywiste. Album jest nierówny, nie najlepsza piosenka go otwiera, średni jest też singiel (!). Nawet deepowemu flow brakuje jeszcze dotarcia, a beatom brudu i ciężaru, by uzyskały ten "wu-tangowy" posmak.
Flint (CS) (
Ślizg 08/128, sierpień 2006)