Muzyka: Chester (03), Def (04), Dr Eksperymentator (06), Mały TS (05), SKK (01)
Label: nielegal, Poznań (2008)
Epka Defa to zbiór kawałków, które leżały u niego na dysku od 2004 - 2008 roku. To pierwsza solowa produkcja od czasu "Powrotu smoka". Jak zdołałem policzyć, od nagrania pierwszego z zebranych utworów, minęły już cztery lata. Mimo to, nowa epka reprezentanta składu 217 zagościła na dłuższy czas w moim odtwarzaczu i to wcale nie dlatego, ktoś mnie do tego zmuszał ;)
Def ma tak wielkie umiejętności, że z czystym sumieniem, taki fachowy recenzent jak ja, może ustawić go w czołówce poznańskiego podziemia. Raper z Piątkowa, tak jak nas już do tego przyzwyczaił we wcześniejszych trackach, raczej nie porusza jakichś wyszukanych tematów. Sześć utworów wrzuconych pod postacią epki do Internetu to typowe dla niego bragga. "Braggadaccio - musisz wiązać to z tą postacią" - rymuje już na wstępie. Z tą postacią łączę dobry, charakterystyczny styl składania rymów.
"W tym tracku jest moc, ej, a bit zmusza do ruchu" - przechwala się raper. Ma sporo racji, na całej płycie jest moc i charyzma, a wielkim atutem tej produkcji są bity. Moi faworyci pod tym względem to "Nie ma mnie" Małego Ts a k a Małtysa, "Ej" Chestera oraz przede wszystkim "Diss" Dra Eksperymentatora. W epce palce maczało aż sześciu producentów, ale raper sprawdził się na każdym, na płycie nie ma słabego utworu. Mocnym punktem cd są pomysłowo wykonane refreny, które zapadają w pamięć i pozwalają ruszać głową przed komputerem.
Defa od większości twórców bragga w naszym mieście odróżnia to, że udaje mu się przechwalanie połączyć z dystansem do świata i ciekawymi obserwacjami. ("Archetyp hiphopowca to kretyn", "nie jestem fajny, ale fajnie mi jest z tym, jaki jestem", "odchodzę na bok, rap, browar, spokój - to jest ważne"). Umiejętnie także bawi się językiem (" to gra warta świeczki, a świeczka chuja warta", "przez uszy do serca"), często używając podwójnych rymów, co w Poznaniu wcale nie jest częstym zjawiskiem ("to co robię w tym bloku, nie wyjdzie poza kwadrat, ludzie mówią smoku, ten rap to awangarda").
Mimo, że Def w zasadzie w każdym kawałku zjada wacków to potrafi mnie zaciekawić tą czynnością. Zgodzę się z nim, że na pewno nie jest to rap z dupy, jak sam mówi w "Księdze dżungli". Żeby to nie była recenzja z dupy, musiałem znaleźć także jakikolwiek negatyw. Po długich poszukiwaniach udało mi się stwierdzić, że ta płyta nie jest spójna, nie tworzy całości, o czym Def pewnie sam zdawał sobie sprawę nazywając ją po prostu "ep". Pewnie nie odkryję tym stwierdzeniem Ameryki, ale jest to po prostu zbiór luźnych kawałków wrzuconych do Internetu. Kolejnym minusem jest to, że Def dziwnie wyszedł na okładce tej produkcji. Więcej minusów póki co nie znajduję. Myślę, że już nigdy nie będę słuchać tej płyty w Winampie. Będzie tak jednak tylko i wyłącznie dlatego, że ostatnio używam Windows Media Player. Gorąco polecam i cieszę się, że "hiphopu, który nie przynosi wstydu ziomom" można posłuchać za darmo, ściągając go legalnie z Internetu.
Enrikle