Muzyka: Mały (06, 07), KaeRBe (12), Kici (16), Mikser (15), PsychoKam (14)
Mastering: Mikser
Label: nielegal, Poznań (2005)
Słuchając wielu, wielu poznańskich podziemnych wydawnictw, generalnie zawsze byłam w stanie każde z nich przydzielić do jakiejś szufladki w mojej głowie. I czułam się z tym dobrze, bo lubię porządek. Jednak ostatnio spotkało mnie kompletne zaskoczenie. Nagle pojawił się koleś, który zagrał na nosie mi i całemu podziemiu. Kiedyś Prodigy z Mobb Deep powiedział, że ma takie zacięcie żeby "pierdolić" rap od każdej strony, czyli robić go na najróżniejsze sposoby. Enrikle chyba podziela to podejście, bo jak się przekonałam, wziął rap od strony za którą nie zabrał się żaden raper w Wielkopolsce (ja bynajmniej nie słyszałam). Mało tego - wykonał zadanie w sposób tak wyrafinowany, że śmiem to przyrównać do kamasutry.
W celu dokładnego zapoznania się z płytą "Dwie Fanki Nie Mogły Się Mylić", zgrałam ją na mp3 playera aby mieć ją przy sobie w każdym czasie i przestrzeni. I to był straszny błąd. Był to błąd, ponieważ kiedy słuchałam jej idąc po mieście, nie potrafiłam powstrzymać się od śmiechu i mijający mnie przechodnie spoglądali na mnie jak na wariatkę. Tylko pewien Murzyn odwzajemnił uśmiech, ale jak wiadomo obcokrajowcy na codzień są od nas weselsi:) Enrikle dysponuje poczuciem humoru które trafia do mnie bez pudła. Już samo przeczytanie okładki dostarczyło mi niesamowitej uciechy: "...dziękuję i pozdrawiam, a kolejność nie jest tu wcale przypadkowa więc pieprzcie się wy tam na końcu, bo umieściłem was tu z łaski:) po za tym jestem przekonany że o nikim nie zapomniałem więc jeśli myślisz że powinieneś/powinnaś się tu znaleźć to grubo się mylisz!!!" albo "ubiera mnie mama". Jednak środek rozbroił mnie totalnie.
Enrikle to przede wszystkim świetny karykaturzysta i inteligentny błazen którego autoironia momentami osiąga mistrzostwo. Jest utalentowanym obserwatorem który swoje przemyślenia kładzie na talerz i podtyka nam prosto pod nos. Z brawurą, polotem i pomysłem porusza tematy, które dotąd były pomijane i jak się wydaje, w wydaniu zarówno uliczników jak i truskulowców wypadłyby cokolwiek banalnie. Praktycznie każdy utwór porusza inne zagadnienie, a Enrikle jako narrator jest tak fascynujący, że goście są zbędni. Wreszcie odezwał się konkretny koleś, który przedstawia rzeczywistość w sposób pozbawiony sztucznych ujęć jakie stosują inni. Prezentuje zdrowe, racjonalne podejście do codziennych spraw, sprawia wrażenie oczytanego i stosuje metafory i porównania które zabierają słuchacza na wyższy poziom. Jego satyra na polskie społeczeństwo (w każdym przedziale wiekowym) obnaża naszą głupotę i pozbawia złudzeń. Potrafi wypunktować wszelkie wady w tak złośliwy sposób, że na ripostę brakuje słów. Ponadto udowadnia, że niekoniecznie trzeba rapować o biedzie i ulicy żeby przedstawić współczesne problemy młodych ludzi. Potrafi zrobić to z przymrużeniem oka i to jest fajne, poruszające, dobitne.
W każdej jednak beczce miodu musi być nieco goryczy i nie obejdzie się bez wytknięcia usterek. Po pierwsze flow. Enrikle bez wątpienia ma z tym problem. Nawija za szybko, co sprawia że chwilami zamienia rapowanie (które skądinąd powinno być rytmiczne) na słowotok i trzeba się bardzo wysilić żeby zrozumieć treść. A na tym słuchacz traci bo ta jest prima sort! Po drugie bity. Większość z nich jak stwierdził sam Enrikle jest podstępnie ukradziona z internetu, a załatwianie sprawy w ten sposób jest dla mnie pójściem na łatwiznę. Po za tym, jeśli się już kradnie bity z internetu to można przynajmniej ukraść te fajne, prawda? Enrikle nie zrobił tego i niestety kiepskie podkłady obniżają jakość płyty. Po czwarte płyta jest wyłącznie do słuchania, nie do zabawy. Efekty tego są dwa: płyta trafia do wąskiego grona słuchaczy, a utwory na niej zawarte raczej nie nadają się na koncerty. Po piąte i ostatnie 19 tracków na jeden raz to przesyt. Natłok informacji jakimi atakuje nas Enrikle może zwalić z nóg, dlatego płytę najlepiej przesłuchać w paru odcinkach. Pragnę jeszcze zaznaczyć, że wszystkie te minusy są praktycznie niezauważalne przy ogromie zalet jakie posiada krążek. Musiałam je jednak wymienić żeby recenzja nie była podejrzana :)
A teraz o samych utworach:
"Intro (Wielki Come Back)" (feat. Maciej). Nie podoba mi się. Motyw z dzieckiem jest tendencyjny, a antyautoreklamę nie wiem jak odebrać. Jednak wers "zatkaj uszy one nie będą ci teraz potrzebne" wywołuje u mnie pierwszy uśmiech.
"Rap Nas Jednoczy". Parę słów do przedstawicieli naszej sceny którzy czasem zapominają o tym, co jest najpiękniejsze w hip-hopie. Brak elementarnych przyjaznych zachowań, braterstwa, współpracy i pasji na rzecz buractwa, zadufania w sobie, sztywniactwa, pójścia na łatwiznę i użalania się nad sobą "Hiob przy was jest szczęściarzem". Ja ze swojej strony mam tylko nadzieję że nie przypominam Kazimiery Szczuki ;)
"Wehikuł Czasu". Co łączy współczesnych ludzi z Fredem Flinstonem? Tego dowiedział się Enrikle gdy po uderzeniu piorunem znalazł się ni z tego ni z owego w plejstocenie. Okazuje się, że ciężkie przeżycia w wyniku bliskiego spotkania z mamutem i bijatyki w jaskini z użyciem maczug pozwala na dojście do ciekawych konkluzji. I jeszcze jedno - Enrikle czuł się jak endemit po przeniesieniu 40 tysięcy lat wstecz, ja jednak uważam, że za sprawą swoich umiejętności jest nim i we współczesnych czasach.
"Przestroga (Enrikle W Klubie)". Pamiętaj, jeśli nie chcesz się stoczyć jak Enrikle musisz wiedzieć, że jeśli laska na imprezie nie wraca z kibla od trzech godzin to znaczy że nie ma ochoty kontynuować znajomości. Pamiętaj, jeśli nie chcesz się stoczyć jak Enrikle musisz wiedzieć, że dla poprawy krążenia wystarczy tylko jedna lampka wina dziennie, a nie termos. Pamiętaj, jeśli nie chcesz się stoczyć jak Enrikle musisz wiedzieć, że nie należy być wpływowym i ulegać presji rówieśników.
"Potęga Polskiego Futbolu". "Jedyna książka jaką w życiu przeczytałem to była <
> ale miała 8 stron - powiedział Mariusz Piekarski piłkarz Legii Warszawa" cytuje Enrikle, po czym następuje szereg ciekawych stwierdzeń: piłkę lepiej zastąpić nartami - przynajmniej tam do niedawna odnosiliśmy sukcesy, na boisku nawet sędzia nie zna regulaminu, ile można żyć przeszłością i wspominać Wembley, w lidze niemieckiej polscy piłkarze siedzą na ławkach, w czasie polskich meczy jest tyle akcji co w serialu "M Jak Miłość", podpisujemy kontrakty z zagranicznymi zawodnikami jeśli tylko mają nogi a w Euro będziemy, jeśli zostaniemy gospodarzem.
"Dystans". Gulczas został uznany za mesjasza a tłumy Polaków wysyłają SMSy po obejrzeniu gołej dupy Damiana pod prysznicem. Z okładek czasopism uśmiecha się do nas Verba, a na ich łamach roztrząsane są prawdziwe ludzkie tragedie: nastolatki uzależniają się od masturbacji, a ich piersi różnią się wielkością. Co nas ratuje? Tylko dystans, synu.
"Pasja". Może pasja Enrikle do tworzenia rapu będzie jeszcze większa niż jamajskich bobsleistów, jeśli dowie się że jego muzyką jara się jeszcze ktoś oprócz głuchych? Gość jest zbędny - poważne problemy z umiejętnościami lirycznymi i technicznymi.
"Rozmowa Z Karpiem". Bardzo bolesna musi być konkluzja, że od kiedy rozmawiałeś ze swoim psem w wigilię on złośliwie sra na Twój dywan. A jeszcze gorzej jest, gdy karp którego masz przykry obowiązek uśmiercić na świąteczną kolację zaczyna gadać i skłaniać Cię do przemyśleń. Jedyne co Ci pozostaje to wyciągnąć korek i dowalić siekierką. Musisz być twardym skurwysynem i potrafić zabić karpia.
"Enrikle W Klubie 2". Pamiętaj, jeśli nie chcesz się stoczyć jak Enrikle musisz wiedzieć, że lepiej oglądać w sobotę "Taniec Z Gwiazdami" na TVN niż pić tanie wino w parku. Pamiętaj, jeśli nie chcesz się stoczyć jak Enrikle musisz wiedzieć, że nawet jeśli laska ma twarz jak małpa to liczy się głównie wnętrze. Pamiętaj, jeśli nie chcesz się stoczyć jak Enrikle musisz wiedzieć, że czytanie ze zrozumieniem jest bardzo istotne jeśli w grę wchodzą napisy na pudełku od papierosów.
"Szkoła". Jeśli uważasz że plecak to zbędny balast, uczenie się na pamięć jest głupotą, uznawanie szkolnego podręcznika za ulubioną książkę to idiotyzm, w szkole zamiast wykształcenia odbierasz wychowanie na durnych zasadach i wynosisz z niej tylko skurcze dupy - przesłuchaj ten kawałek. Celnie ujęte niedoskonałości polskiego systemu edukacji. Bardzo dobra zwrotka Kiciego.
"Uzależnieni Od Komputera". Każdy kto zna świat tylko z Internetu, zawiera wyłącznie wirtualne przyjaźnie i miłości i uprawia jedynie cyber-seks może teraz bezpiecznie wyłączyć komputer i pierwszy raz od tygodnia z krzesła podnieść dupę.
"Rozmowa Z Diabłem". Co zrobić, kiedy w Twoim fotelu zasiada Diabeł, wpieprza pizzę jak Turtles i wyznaje Ci że jest bezrobotny? Tylko Enrikle da sobie z tym radę.
"Dzieciaki Z Klasą". Mama już dawno wybrała Ci kierunek studiów, a tata posyła na dodatkowe zajęcia w celu rozwoju talentów. W szkole nauczyciele są tępi a w klasie samo bydło. Na podwórku natomiast barbarzyńcy, zatem pozostaje rower stacjonarny i oglądanie Discovery z dziadkami. Zawsze można też zaprzyjaźnić się z panem od śpiewu. Tak, życie współczesnego mądrego dziecka nie jest łatwe.
"Św. Mikołaj". Dla wszystkich tych którzy liczą na prezenty od Św. Mikołaja mamy złą wiadomość. On już się tym nie zajmuje, bo gra w reklamach Coca-Coli. Pamiętaj - jeśli sam nie zadbasz o to czego pragniesz nikt Ci tego nie da.
"Taxi". Ciekawe konwersacje można prowadzić z taksówkarzem kiedy stoi się w korku. Geje blokują ulice, ofermy baby dostają prawo jazdy, w reality show występuje panna z chujem a Araby wysadzają się w powietrze. Ja narzekam, Ty narzekasz, on narzeka...
"Żyję Po Swojemu". Najlepszy na płycie bit autorstwa Kiciego. Czy to że Enrikle nie jest jak Staś z fortepianem i nie skleja modeli samolotów czyni go żółwiem z Galapagos? Czy to że nie zapomniał czym były podstawowe zasady Zulu Nation - miłość, jedność, muzyka czyni go żółwiem z Galapagos?
"Pokrzywdzeni". To straszne doświadczenie kiedy się stwierdzi, że przy Biritney Spears jest się mrówką na torach i że ma się większy tyłek od niej. Pozostaje dieta wodna. Najlepszy tekst w utworze: "Mój życiowy błąd to była kanapka z serkiem Almette! Uspokój się bejbe, wyrzygałaś ją przecież." Jedyny ratunek to zrozumieć, że Britney to chemia i fotomontaż. Inaczej wpadnie się w kompleksy, a nawet w ciężką depresję. Konflikt jednostki ze światem jest bolesny.
"Eviva Llarte". Enrikle ośmiesza tendencje panujące w polskim rapie. Niech na takie koncerty jak PMD przychodzi więcej osób niż 20. Niech analfabeci przestaną uczyć życia młodych ludzi. I niech ktoś wreszcie powie Doniowi że nie jest polskim Nate Doggiem. I po prostu - nie kupujcie chujowych polskich rap płyt.
"Weeeź To Poczuj". Dla wszystkich tych którzy lubią romantyczne motywy w rapie. Oto jak pięknie być może, kiedy emerytowi uda się połączyć Martynę i Błażeja. Oto jak pięknie być może, kiedy młoda, zauroczona sobą para przytula się na oczach hipopotama w Starym Zoo. Dalej pominę z czystej elegancji...
Co tu dużo pisać - naprawdę polecam. Dla mnie Enrikle jest mistrzem i jednym z największych objawień 2005.
Honcia