Muzyka: Tas
Gitara: Chomer (07, 12), Bączas (05), Pupatek (10)
Sax: Efate (03)
Scratche: Hirass (11,15), DJ Czarny (16), DJ Polar (13)
Beatbox: Karpik (10)
Label: nielegal, Poznań (październik 2008)
Trzy lata temu miałam zaszczyt napisać recenzję płyty, której twórcę czytelnicy poznanhiphop.pl uznali wówczas za najlepszy debiut 2005 roku. Jak pewnie się domyślacie, wspominam "Dwie fanki nie mogły się mylić" czyli produkcji, która po dziś dzień nie przestaje cieszyć się moim szczególnym uznaniem.
Niektórzy pewnie pamiętają iż mimo pełnego zachwytu nad rzeczoną płytą, doszukałam się w niej również kilku poważnych minusów, które miały negatywny wpływ na odbiór całości. Na szczęście Enrikle wziął sobie (mam nadzieję) do serca kilka moich skromnych uwag i przy okazji kolejnej recenzji w zasadzie wcześniejszych zarzutów nie mogę powtórzyć.
Największą wadą "DFNMSM" były przede wszystkim (z paroma wyjątkami) kiepskie bity. Tym razem Enrikle zaprosił do współpracy jednego z moich ulubionych poznańskich producentów Tasa, którego melodie są idealnym podkładem dla frywolnego stylu Jakuba. Kozackie bity podkręciły dodatkowo żywe instrumenty w wykonaniu Chomera, Bączasa, Pupatka i Efate, scratche Hirassa, DJ Czarnego i DJ Polara oraz beatbox Karpika. W mojej ocenie na tej płycie nie ma ani jednego kiepskiego bitu.
Drugą wadą był przesyt treści i zbyt duża ilość utworów. Na "Tęgich Rozkminach" zostało to zastąpione krótszymi i bardziej przejrzystymi zwrotkami oraz mniejszą liczbą utworów. Tych kilka bardzo dopracowanych kawałków okraszonych rewelacyjnymi skitami sprawia, że "Tęgie Rozkminy" szturmem wchodzą na listę moich ulubionych poznańskich płyt.
Nielegal Enrikle i Tasa wyróżnia się na tle innych poznańskich produkcji przede wszystkim pełną energii, pozytywną aurą. Enrikle nie lubi pisać "tekstów z dołem", natomiast Tas raczy nas ciepłymi, funkowymi brzmieniami. Efekt jest łatwy do przewidzenia - dostajemy w swoje ręce jedną z niewielu poznańskich, radosnych produkcji. Każdy z kawałków wywołuje uśmiech na twarzy, niezależnie czy Enrikle rapuje o tak przyziemnych sprawach jak problemy z kobietami czy też o kradzieży serca słonicy z jednej z wyższych uczelni.
Enrikle po raz kolejny pokazuje się nam jako wnikliwy obserwator otaczającej nas rzeczywistości oraz jej komentator o ciętym języku. Potrafi inteligentnie skrytykować z przymrużeniem oka, i to nie tylko bliźnich, ale również siebie samego. Enrikle wciąż zachowuje zdrowy dystans do otaczającego go świata, czego idealnym dopełnieniem są dwa utwory otwierające i zamykające płytę "Nie Narzekam" oraz "Nie Narzekaj".
Niemal każdy kawałek będący integralną częścią tej produkcji, pod przykrywką kpin i dobrego humoru, posiada drugie dno, co znane jest już jako znak firmowy Enrikle. Na jego płycie nawet konwersacja z muchą może przekazywać słuchaczowi głębsze, życiowe prawdy.
Enrikle stawia na różnorodność i bogactwo inspiracji, od picia w bramie po Opowieści z Narnii. Potrafi wpleść swój wątek w najbardziej zaskakujące sytuacje życiowe - i to zawsze w konkretnym celu.
Do "Tęgich Rozkmin" Enrikle dołączyło się paru gości, od jakiegoś czasu związanych z jego freestylową działalnością i nie tylko. Jest przede wszystkim Kada która wspiera chłopaków wokalnie na "Kobietach" oraz wykonuje jakże adekwatną do sytuacji dam w rapie zwrotkę w "dopingującym" kawałku "Ed Wood". We wspomnianych "Kobietach" pojawia się również Oldas - świetny stylistycznie, lecz tekstowo oczekiwałabym czegoś więcej. W końcu nadużywanie alkoholu to nie jedyny i nie najważniejszy przedmiot sporu z płcią piękną ;) Roks1 - osoba z którą Enrikle przygotowuje kolejną płytę - wspomaga Enrikle w pielęgnowaniu nałogu alkoholowego i serwuje przewodnik po poznańskich lokalach. Dobry występ. Nie zabrakło również studenckiej Trójcy Świętej - jeszcze młodego, ale niezwykle utalentowanego Ghosta, mojego ulubieńca Cerbera oraz spieszącego się powoli Shokera. Świetnie ujęty motyw kiepskiego dopasowania przedstawicieli naszej kultury z tym, z czym zwykle utożsamia się wizerunek studenta. Są też Haik, który w "Diabelskim Młynie" prezentuje swój naprawdę interesujący warsztat stylistyczny oraz Jacol dokonujący wraz z Enrikle kradzieży elementów ciała słonicy.
Na osobny akapit zasługują rewelacyjne, dowcipne skity. Czy to telefoniczne konwersacje z dziewczynami z ekipy Słodkich Kusicielek, czy też ustawki na Śródce, wszytko to gwarantuje przedni ubaw.
Podsumowując, "Tęgie Rozminy" to pozycja dla każdego kto nie traktuje rapu zbyt poważnie. Świetna produkcja na jesienno - zimową depresję, gdyż ma właściwości silnie rozweselające pod względem tekstowym i silnie rozgrzewające pod względem muzycznym. Po za tym jest ambitnie, niebanalnie i mało "poznańsko". A to ostatnio traktowane jest chyba jako duża zaleta ;)
Honcia